onet.pl

— Czasami ktoś proponuje, że mnie podwiezie, ale boję się wsiadać. Korzystam, kiedy jestem już bardzo zmęczona. Zawsze noszę torby z materiałami do terapii. Zdarza się, że przez dwie godziny czekam na przystanku. Przez tę sytuację musiałam złożyć rezygnację z zajęć mojej córki. Gdyby nie ten mój przydział, mogłaby się nadal rozwijać — opowiada w rozmowie z Onetem Zuzanna Kuran, nauczycielka z Sieradza, samotnie wychowująca córkę z niepełnosprawnością. Przez decyzję dyrektorki kobieta codziennie pokonuje 12 km pieszo do uczniów.

więcej na:

Patooświata. „Codziennie pokonuję 12 km pieszo do uczniów. W domu czeka niepełnosprawna córka”

Czasami ktoś proponuje, że mnie podwiezie, ale boję się wsiadać. Korzystam, kiedy jestem już bardzo zmęczona. Zawsze noszę torby z materiałami do terapii. Zdarza się, że przez dwie godziny czekam na przystanku. Przez tę sytuację musiałam złożyć rezygnację z zajęć mojej córki.