Nowy model finansowania oświaty

Plik umieszczono na stronie 27. 04. 2017 r.

 

W piątek 28 kwietnia ministerstwo edukacji przedstawi projekt ustawy dotyczący nowego modelu finansowania oświaty i zmian w systemie wynagradzania nauczycieli.

Jak poinformowała minister edukacji Anna Zalewska partnerów społecznych z Zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty, w piątek 28 kwietnia zostanie przedstawiony do konsultacji społecznych i uzgodnień międzyresortowych projekt ustawy o finansowaniu zadań oświatowych uwzględniający nowelizację Karty Nauczyciela.

Jednocześnie „w ramach procesu konsultacji” projekt trafi na posiedzenie Zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty „w celu przedyskutowania szczegółowych rozwiązań”. Nie wiadomo jeszcze, kiedy odbędzie się spotkanie zespołu.

O propozycjach MEN na nowy model finansowania oświaty i zmiany w systemie wynagradzania w oświacie pisaliśmy wielokrotnie na łamach „Głosu”.

Kluczowym pomysłem MEN jest likwidacja średnich wynagrodzeń. Przypomnijmy — średnie wynagrodzenie na poszczególnych stopniach awansu zawodowego nauczycieli opisane jest w artykule 30 Karty Nauczyciela jako odpowiednia część kwoty bazowej określanej dla nauczycieli corocznie w ustawie budżetowej. Średnie wynagrodzenie dla nauczyciela stażysty wynosi 100 proc. kwoty bazowej, nauczyciela kontraktowego — 111 proc., nauczyciela mianowanego — 144 proc., a nauczyciela dyplomowanego — 184 proc. To gwarantuje nauczycielowi Karta. W dużym uproszczeniu — średnie wynagrodzenie składa się z części ustalonej przez MEN (tj. wynagrodzenia zasadniczego) oraz przez samorządy po uzgodnieniu ze związkami zawodowymi (dodatków, godzin ponadwymiarowych i godzin doraźnych zastępstw oraz nagród). Wszystko to — powtórzmy — zagwarantowane jest nauczycielowi przez państwo.

Zgodnie z nową koncepcją MEN, średnie wynagrodzenie przejdzie do historii, a wraz z nim — gwarancje ustawowe. W ustawie zostanie jedynie określona wysokość wynagrodzenia zasadniczego według stopni awansu zawodowego nauczyciela (czyli tylko jeden element składający się na pensję każdego belfra). Podobnie jak dziś — ustalona jako odpowiednia, procentowa część kwoty bazowej. W specjalnym rozporządzeniu MEN określi wskaźniki dodatkowo różnicujące stawki wynagrodzenia zasadniczego od poziomu wykształcenia.

Co z dodatkami? MEN proponował, by trafiały one do „puli środków rozliczanych”. Złożyć się na nią miały środki przeznaczone na obecne dodatki: motywacyjny, funkcyjne i nagrody ze specjalnego funduszu nagród. Dla nauczyciela oznaczałoby to 330 zł na etat. Ministerstwo proponowało też zmienić charakter dodatku motywacyjnego i określić jego minimalną łączną wysokość na poziomie danego samorządu. Byłby to określony procent wynagrodzeń nauczycieli. MEN zastanawiało się ponadto nad zamianą dodatku motywacyjnego w premię i wypłacanie go nie z góry, ale z dołu.

Ministerstwo zapowiedziało natomiast określenie w specjalnym rozporządzeniu dodatku za trudne warunki pracy i minimalną wysokość dodatku za wychowawstwo.

Podobnie MEN chciałoby uregulować „minimalne stawki nauczycieli o najniższym wykształceniu” i przesunąć ich z czwartej grupy tabeli stawek wynagrodzenia zasadniczego do grupy trzeciej. Obecnie minimalne stawki wynagrodzenia nauczycieli z grupy trzeciej wynoszą od 1782 zł (stażyści) do 2397 zł (dyplomowani). Wynagrodzenie zasadnicze ich koleżanek i kolegów z grupy czwartej zaś od 1533 zł (stażyści) do 2032 zł (dyplomowani).

Newralgicznym punktem w projekcie MEN jest przyszłość dodatków socjalnych i ZFŚS. W najnowszej wersji zmian w systemie wynagradzania MEN „do rozważenia” pozostawiło „ewentualne przesunięcie do wynagrodzenia środków z dodatków: wiejskiego, mieszkaniowego, na zagospodarowanie”.

Na przekazanej wcześniej członkom Zespołu liście znalazł się też punkt dotyczący uzależnienia wysokości wynagrodzeń nauczycieli od średniego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Oznacza to, że nauczycielskie pensje rosłyby wtedy, gdyby w górę poszły także wynagrodzenia w innych grupach zawodowych.

ZNP krytykuje większość propozycji ministerstwa edukacji. — Zgodnie z nowym systemem wynagradzania, nawet jeśli ktoś nam powie, że wynagrodzenie nauczycieli wzrośnie np. o 500 zł, to nie wiemy, czy te 500 zł do nauczycieli trafi. Wprowadzony zostanie swego rodzaj negocjacyjny system wynagradzania. Dla nauczyciela czymś pewnym stanie się tylko uposażenie zasadnicze. Reszta pozostanie do negocjacji. W sytuacji, gdy zabraknie średnich, pojawi się pytanie, czy deklarowane przez rządzących dodatkowe pieniądze rzeczywiście trafią do pracowników — podsumował Krzysztof Baszyński, wiceprezes ZG ZNP.

Ministerstwo chce uzależnić wysokość subwencji dla danego samorządu nie tylko od liczby uczniów, ale także od liczby oddziałów — część subwencji kalkulowano by więc na ucznia, a część — na oddział.  Resort Anny Zalewskiej planuje również uwzględnić „w podziale subwencji mechanizm różnicujący środki finansowe w zależności od liczby godzin wynikających z ramówek”. MEN proponowało, by subwencja zabezpieczała 100 proc. pensji nauczycieli „z ramówki”, czyli uczących przedmiotów znajdujących się w ramowych planach nauczania. Co z pensjami psychologów, pedagogów, logopedów, nauczycieli bibliotekarzy? To nie jest jasne. Z symulacji MEN wynikało natomiast, że gdyby w przeciętnej szkole podstawowej oprócz nauczycieli „z ramówki” pracowało tylko 4 nauczycieli „spoza ramówki”, to subwencja pokryłaby pensje wszystkich tych pracowników pedagogicznych jedynie w 3 proc. szkół. Gdyby we wspomnianej podstawówce zatrudnionych było 3 nauczycieli „spoza ramówki”, to finansowanie objęłoby 39 proc. szkół. Jedynie szkoła bez nauczycieli „nieramówkowych” miałaby pełne pokrycie wynagrodzeń nauczycieli.

W planach MEN znalazło się ponadto uwzględnienie w algorytmie podziału subwencji wagi dla szkół, w których nie ma zmianowości, dodatkowych pieniędzy dla „małych szkół w mniej zamożnych gminach”, kosztów kształcenia w zawodach i „oferty kształcenia zawodowego zorientowanego na rynek pracy”.

źródło: Głos Nauczycielski