Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji w sprawie bibliotek: jedynym celem nowelizacji jest zmiana statusu prawnego nauczycieli bibliotek szkolnych

Plik umieszczono na stronie 08. 03. 2013 r.

 

Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji wreszcie ukazało prawdziwy cel proponowanych przez siebie zmian w organizacji bibliotek szkolnych. Podsekretarz stanu w MAiC - Magdalena Młochowska, wyraźnie stwierdziła, że spór o biblioteki tak naprawdę dotyczy statusu pracowników.

Zatem nauczyciele bibliotekarze zatrudnieni w szkołach samorządowych muszą się przygotować na to, że rząd planuje zmianę ich statusu z nauczycielskiego na status pracowników samorządowych. Jak należy rozumieć, impulsem do zmiany jest chęć dokonania oszczędności związanych z liczbą etatów nauczycieli bibliotekarzy, wysokością ich wynagrodzeń i innych uprawnień, określonych w Karcie Nauczyciela.
Jednocześnie MAiC nadal stoi na stanowisku, że istnieje potrzeba stworzenia możliwości prawnych, aby samorządy mogły dokonywać łączenia funkcji bibliotek szkolnych i publicznych. Jaki jest powód tych zmian? Domyślać się należy, że dokładnie taki sam, jaki przyświecał Gminie Chmielnik, gdy przekazywała biblioteki szkolne Chmielnickiemu Centrum Kultury, czy Gminie Kock, kiedy ograniczyła wymiar zatrudnienia nauczyciela bibliotekarza do 2/30 w szkole liczącej 540 uczniów.

Zobacz - http://samorzad.pap.pl/

Trudno oprzeć się wrażeniu, że ministerialna propozycja zmian w organizacji pracy bibliotek szkolnych, jest bezpośrednim następstwem wyroku NSA z dnia 16 stycznia 2013 r. (I OSK 2473/12), który w sposób kategoryczny potwierdził obowiązek prowadzenia bibliotek przez szkoły samorządowe.

Warto zwrócić uwagę na argumenty, jakich użył NSA dla uzasadnienia swego wyroku.
NSA stwierdza po pierwsze, że zatrudniony w szkole nauczyciel bibliotekarz podlega nadzorowi pedagogicznemu sprawowanemu przez dyrektora szkoły, co umożliwia ocenę realizacji w bibliotece szkolnej programów nauczania i wychowania, edukacji kulturalnej i informacyjnej (a więc realizację celów statutowych szkoły - przyp. ZNP). Zatem NSA wyraźnie podkreśla konieczność powiązania stanowiska bibliotekarza w bibliotece szkolnej ze statusem nauczycielskim, umożliwiającym sprawowanie nadzoru pedagogicznego. Taki nadzór jest oczywiście niemożliwy w odniesieniu do bibliotekarzy niebędących nauczycielami. Powstaje więc wątpliwość, czy MAiC bierze pod rozwagę to, że zmiana statusu nauczycieli bibliotek szkolnych odbije się na realizacji zadań statutowych szkoły, a więc uderzy bezpośrednio w uczniów.

Po drugie, NSA podkreślił, że realizacja obowiązku prowadzenia biblioteki szkolnej w każdej szkole publicznej nie może być zastąpiona przez zorganizowanie w budynku szkoły biblioteki niebędącej biblioteką szkolną. Zatem z orzeczenia NSA można wyprowadzić konkluzję, że rozwiązanie zaproponowane przez MAiC jest po prostu niezgodne z zasadami polskiego systemu oświaty.

Pobierz - link do wyroku NSA
Zobacz też omówienie na znp.edu.pl

W tym miejscu warto zwrócić uwagę na pewną chronologię zdarzeń: 16 stycznia 2013 r. NSA potwierdził słuszność żądań dotyczących istnienia obowiązku prowadzenia bibliotek szkolnych, dlatego rząd - za pośrednictwem MAiC - 26 lutego 2013 r. przedstawia projektu założenia nowelizacji pt. „Stworzenie możliwości wykonywania zadań biblioteki szkolnej przez bibliotekę publiczną”.

Zobacz - https://mac.gov.pl/dzialania/

Wyraźnie widać, że MAiC w odpowiedzi na wyrok NSA postanowił dokonać legalizacji „eksperymentu chmielnickiego” - tak aby żaden sąd administracyjny w przyszłości, nie mógł już zakwestionować legalności faktycznej likwidacji bibliotek szkolnych, ani zmiany statusu prawnego nauczycieli bibliotek na status pracowników samorządowych.

Tytułem podsumowania: w zasadzie postępowanie MAiC, a także słowa przedstawicieli tegoż resortu, przedstawiające prawdziwe intencje rządu odnośnie nauczycieli bibliotek szkolnych, należy pozostawić bez komentarza.

Nie da się bowiem adekwatnie skomentować działań organów państwa, które dokonują legalizacji bezprawnych dotąd działań, kierując się dziwnie rozumianą potrzebą „uelastyczniania” uprawnień samorządów terytorialnych. Nie da się także skomentować postawy organów państwa, które nie widzą różnicy między działalnością wolnorynkową, opierającą się o rachunek zysków i strat, a specyfiką funkcjonowania oświaty.

Jedyne, co można powiedzieć, sprowadza się do przygnębiającej konkluzji, że działania organów państwa stanowią smutny prognostyk dla polskiej oświaty na przyszłość…