Informacja ZNP

Plik umieszczono na stronie 17. 02. 2012 r.

 

14 lutego 2012 r. w Sejmie, na posiedzeniu Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz na połączonej komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, odbyła się kolejna debata poświęcona edukacji i roli kuratora w procesie likwidacji szkół. Temat zasadniczy debaty zszedł jednak na dalszy plan, a w pewnym momencie wręcz zniknął. Głównym problemem stała się natomiast Karta Nauczyciela. Schemat znany od czasu Katona Starszego i jego Kartaginy, za którym można powtórzyć: a poza tym, Kartę należy zniszczyć.

Finansowanie oświaty budzi ostatnio wiele emocji. ZNP nigdy nie ukrywał, że jest zwolennikiem Karty Nauczyciela, jako ustawy regulującej stosunki pracy w oświacie. Nie unikamy również debaty o niej, ale debaty merytorycznej. Niestety, posiedzenia wielu sejmowych komisji pokazały, że brak znajomości Karty nie wyklucza możliwości dyskutowania o niej.

Wypowiadanie pod adresem Karty frazesów w stylu: „to przeżytek minionej epoki”, „wiąże ręce”, „nie pozwala zwalniać złych nauczycieli”, nie wprowadza nic nowego do debaty, nie poprawia jej jakości, ale z drugiej strony również nie naraża autorów podobnych sformułowań na zarzut braku znajomości tekstu. Ocenić zawsze można, niekoniecznie na podstawie wiedzy i dostępnych informacji. Wystarczy powołać się na rok uchwalenia Karty, by fantazjować na jej temat. Nikt tym samym nie ponosi odpowiedzialności za wypowiadane opinie, a wszelkie próby reakcji na niesprawiedliwy osąd, wywołują natychmiastowe oskarżenie o obronę niesłusznych przywilejów.

Nie są również obiektywni przedstawiciele reprezentujący samorządy prowadzące szkoły, którzy wszelkie bolączki finansowe swoich gmin widzą w Karcie Nauczyciela, a szczególnie w płacach. Zapisy Karty są solą w oku wielu radnych, wójtów, burmistrzów i prezydentów. Łatwo snuć i realizować plany oszczędnościowe w oświacie, trudniej przyjrzeć się wydatkom na samorządową administrację. Skoro pojawiła się propozycja partycypowania nauczycieli i pracowników oświaty w kosztach utrzymania szkoły, to pójdźmy dalej. Niech pielęgniarki i salowe ratują zadłużone szpitale, maszyniści - kolej, drogowcy
- niedokończone autostrady, a na duchu niech podtrzymują nas - za darmo - artyści. Oczywiście na pensje i diety samorządowców i parlamentarzystów nie może zabraknąć!

Przeciwko decyzjom samorządów podejmujących uchwały o likwidacji szkół i placówek oświatowych protestują już nie tylko związkowcy i pracownicy, ale także rodzice i uczniowie. Nie można lekceważyć tych głosów protestu, tym bardziej że obecne działania samorządów będą miały daleko idące negatywne skutki społeczne. ZNP uważa, że bezpłatna oświata publiczna prowadzona przez samorządy stanowi wspólne dobro całego społeczeństwa, a państwo jest zobowiązane dbać o jej powszechną dostępność oraz wysoką jakość. Tymczasem, samorządy zamykając szkoły lub przekazując je do prowadzenia innym podmiotom (stowarzyszeniom, fundacjom) wyzbywają się odpowiedzialności za system oświaty gwarantujący każdemu realizację konstytucyjnego prawa do bezpłatnej nauki.

Nie akceptujemy takiej polityki edukacyjnej państwa, nie możemy zgodzić się na proces demontażu publicznej edukacji. Mądre społeczeństwo nie może oszczędzać na oświacie.