ZNP na Euromanifestacji we Wrocławiu

Plik umieszczono na stronie 19. 09. 2011 r.

 

17 września 2011 r. we Wrocławiu odbyła się wielotysięczna manifestacja w obronie miejsc pracy i praw pracowniczych zorganizowana przez Europejską Konfederację Związków Zawodowych.

„Tak - dla europejskiej solidarności, tak - dla miejsc pracy i praw pracowniczych, nie - dla polityki cięć” - pod takim hasłem przyjechało do Wrocławia około 30 tysięcy związkowców z prawie 30 organizacji zrzeszonych w Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych. W manifestacji wzięło udział ponad 2,5 tysiąca członków Związku Nauczycielstwa Polskiego, w tym prawie 100 osobowa delegacja z Okręgu Łódzkiego ZNP.

Wielotysięczny i wielojęzyczny tłum związkowców z Polski, Węgier, Hiszpanii, Norwegii, Niemiec, Portugalii, Litwy, Słowenii i Włoch, którzy przyjechali do Wrocławia gromadził się od rana na Stadionie Olimpijskim. Stamtąd wyruszył pod pobliską Halę Stulecia, w której od piątku obradowali ministrowie finansów i szefowie banków Unii Europejskiej. Delegacja związkowców chciała wręczyć tam petycję ministrom. Jednak skrócili oni obrady i gdy związkowcy dotarli pod halę – obiekt był już zamknięty.

Następnie manifestanci ruszyli przez ulice miasta na wrocławski Rynek. Na czele euromanifestacji szło kierownictwo Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych, z sekretarz generalną Bernadette Segol, przewodniczącym NSZZ „Solidarność” Piotrem Dudą i szefem OPZZ Janem Guzem.

Za nimi podążały delegacje związków zawodowych z zagranicy. Dalej szli gospodarze manifestacji: NSZZ „Solidarność”, OPZZ oraz związki zawodowe niezrzeszone w EKZZ. Manifestanci maszerujący ponad 5 kilometrów ulicami miasta pozdrawiali licznie zgromadzonych wrocławian. Niemal każda centrala związkowa ubrana była w różnokolorowe koszulki i peleryny. Nad pochodem unosiło się mnóstwo związkowych flag, transparentów i balonów. Wszechobecny był głos bębnów, trąbek i kołatek.

Przybyłych na wrocławski Rynek związkowców przywitał prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. Jako pierwsza z grona związkowców przemówiła sekretarz generalna Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych, Bernadette Segol.
„Postanowiliśmy wystąpić w obronie miejsc pracy, zatrudnienia, równości, praw pracowniczych i związkowych. Oczekujemy inwestowania w powstawanie nowych miejsc pracy, w rozwój i przyszłość. Niestety widzimy tylko półśrodki i rozwiązania cząstkowe. Jesteśmy za dialogiem społecznym. Nie zgadzamy się na odbieranie nam praw pracowniczych” - mówiła Segol. Dodała, że aby wyjść z kryzysu, potrzebna jest solidarność wszystkich związków zawodowych.

Szef „Solidarności” Piotr Duda witając związkowców mówił: „Rząd PO-PSL jedyne co zrobił przez całą kadencję, to zjednoczył związki zawodowe”. Dodał, że spotkali się we Wrocławiu dlatego, że w piątek i sobotę w tym mieście obradowali ministrowie finansów UE. „Tym, którzy obradowali w Hali Stulecia, ministrom finansów UE - krwiopijcom, którzy doprowadzili do kryzysu, a teraz chcą nami rządzić i mówić, co jest dla nas lepsze, nie możemy pozwolić na to, aby walka z kryzysem była pretekstem do walki z pracownikami. Nie możemy dopuścić do tego, aby ci krwiopijcy patrzyli do cudzych kieszeni, czyli do kieszeni pracownika i najuboższego” - podkreślił Duda.

„Chcemy walki z kryzysem, ale poprzez rozwój i tworzenie miejsc pracy. Europo pracownicza obudź się!” - apelował do zgromadzonych Duda.

Przewodniczący OPZZ Jan Guz podkreślił, że dziś związkowcy muszą wykrzyczeć „dość nierówności i poniżania, dość ograniczenia praw socjalnych”.

Guz mówił, że świat pracy nie jest niewolnikiem w rękach polityków. Europa socjalna nie może oznaczać ograniczenia płac i umów śmieciowych. „ Mówimy, że potrzebny jest nowy europejski ład społeczny z europejską płacą minimalną i zabezpieczeniem emerytalnym” – zaznaczył szef OPZZ.

Wystąpienia szefów central związkowych zakończyły euromanifestację. A związkowcy mogli zwiedzać wrocławski Rynek i posilać się w pobliskich kafejkach.