Sejm znowelizował Kartę Nauczyciela

Plik umieszczono na stronie 21. 11. 2008 r.

 

Sejm nie zgodził się na proponowane przez związki zawodowe stawki średnich wynagrodzeń nauczycieli i zachowanie dotychczasowych uprawnień emerytalnych. Nauczyciele będą za to musieli ewidencjonować dodatkowe godziny opiekuńczo-wychowawcze i praktycznie stracą jakikolwiek wpływ na regulaminy wynagradzania. Sejm przyjął proponowane przez rząd zmiany w Karcie Nauczyciela.

Projekt Karty Nauczyciela jest kolejnym przykładem „dialogu” rządu ze związkami zawodowymi polegającym na konsekwentnym odrzucaniu wszystkich zgłaszanych przez partnerów społecznych i opozycję zastrzeżeń oraz forsowaniu wyprodukowanej przez siebie ustawy „po trupach”.

Większość koalicyjna obroniła rządową wersję średnich wynagrodzeń nauczycieli: stażystów – w wysokości 100 proc. kwoty bazowej, kontraktowych – 111 proc. kwoty bazowej, mianowanych – 144 proc. i dyplomowanych – 184 proc. Opozycja – wspierana zgodnie przez trzy związki nauczycielskie: ZNP, Forum Związków Zawodowych i oświatową „Solidarność” – chciała innego rozłożenia proporcji. Artur Ostrowski (Lewica) zaproponował, by pensja stażysty wynosiła 100 proc. kwoty bazowej, kontraktowego – 130 proc., mianowanego – 180 proc., dyplomowanego – 230 proc. Poprawka zakładała też obowiązek corocznej waloryzacji kwoty bazowej o wskaźnik inflacji. Poprawka upadła głosami PO i PSL.

Nie dość, że rządzący nie zgodzili się na korzystniejsze dla nauczycieli średnie, to jednocześnie ograniczyli znacząco prawo związków zawodowych do kontrolowania, czy samorządy rzeczywiście wypłacają nauczycielom wszystko, co wypłacać powinny. A to dzięki wpisanym do Karty Nauczyciela zmianom dotyczącym uzgadniania regulaminów wynagradzania przez samorządy i związki. Dotychczas obie strony musiały co roku osiągać w tej sprawie porozumienie. W przyszłości zaś raz uchwalony regulamin będzie mógł obowiązywać przez wiele lat. Na samorząd nałożono obowiązek przedstawiania do końca roku kalendarzowego Regionalnej Izbie Obrachunkowej analizy wynagrodzeń nauczycielskich, ale izba może się tym zająć raz na... cztery lata. Co faktycznie znosi jakikolwiek nadzór nad postępowaniem samorządów. Związki proponowały, by do ustawy wprowadzić „bezpiecznik” w postaci przepisu mówiącego o obowiązku uzgodnienia regulaminu na wniosek każdej ze stron, czyli także związków zawodowych. Poprawkę odrzucono.

Na nauczycieli nałożono dodatkowy obowiązek ewidencjonowania 2 godzin w tygodniu (w szkołach podstawowych i gimnazjach) lub 1 godziny (w szkołach ponadgimnazjalnych) zajęć opiekuńczo-wychowawczych. PiS zarzuciło rządowi wprowadzanie tylnymi drzwiami wyższego pensum, ponieważ dodatkowe godziny wliczane będą do ramowych planów nauczania jako godziny do dyspozycji dyrektorów. Oznacza to, że nauczyciel będzie mógł ewidencjonować takie zajęcia jak np. koła zainteresowań czy zajęcia wyrównawcze, ale nie będzie mógł wliczyć np. pracy przy organizowaniu konkursów, uroczystości szkolnych, wycieczek. Związki zawodowe obawiają się ponadto redukcji etatów w świetlicach i zwolnień wśród pracujących tam nauczycieli.

Duże emocje w środowisku nauczycieli wywoła na pewno decyzja Sejmu o uwzględnieniu w przyszłym roku niższej kwoty bazowej, od której nalicza się odpis na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych. Oficjalnie w przyszłym roku mają obowiązywać dwie kwoty bazowe – od stycznia do sierpnia w wysokości 2177 zł i od wrześnie do grudnia – 2286 zł. Sejm jednak postanowił, że pochodne od płac liczone będą przez cały rok wyłącznie od pierwszej z nich. Wszystko z powodu oszczędności, co wprost napisał w liście do minister edukacji Katarzyny Hall szef resortu finansów Jan Vincent-Rostowski. Jego zdaniem, nauczyciele są uprzywilejowaną grupą zawodową, w związku z czym powinno się na nich oszczędzać.

Gdy podczas prac w komisjach nad projektem ustawy związkowcy zaprotestowali przeciwko oszukiwaniu nauczycieli, posłanka PO Izabela Leszczyna przyznała, iż koalicja nie do końca zachowuje się fair wobec środowiska. Dodała jednak, że poprzednicy oszukiwali nauczycieli jeszcze bardziej, więc pedagodzy i tak powinni być zadowoleni.